Jest sam. Co robić? Kontemplować.
André Gide, Traktat o Narcyzie
Oni to fotograficzny cykl autoportretów tworzony przez Wojciecha Gilewicza od 2002 roku. Seria ta – powstała przy wykorzystaniu filtra połówkowego i podwójnej ekspozycji – liczy obecnie około pięćdziesięciu zdjęć i ciągle się rozwija.
W autoportretach Wojciech Gilewicz przygląda się sobie samemu oczami wykreowanego przez siebie alter ego, brata bliźniaka, sobowtóra... „Jestem sam, ale marząc o kimś bliskim, wymyśliłem siebie. Kto może cię poznać lepiej niż ty sam?” – mówi. Zdjęcia ukazują dwóch mężczyzn w codziennych, czasem intymnych sytuacjach. Wspólnie pracują, podróżują, odpoczywają. Są zawsze razem, a jednocześnie osobno. Nigdy bowiem nie zbliżą się ani nie dotkną. Powstaje między nimi dystans niemożliwy do przełamania. Pogłębia go fakt, iż przedstawieni mężczyźni prawie nigdy nie patrzą na siebie wprost. Zazwyczaj jeden przygląda się uważnie drugiemu lub obaj patrzą w obiektyw. W swych fotografiach Wojciech Gilewicz obserwuje sam siebie jako inną osobę, oddzielną postać. Przegląda się w tym drugim jak w lustrze. Tak jak Narcyz zapatrzony w swe źródlane odbicie, artysta tęskni za tym, którego twarz widzi jakby w tafli wody. I podobnie jak Narcyz nigdy nie zbliży się do obiektu swego pragnienia.
Narcyz [...] kontempluje z brzegu ową wizję, którą przeobraża żądza miłosna; Narcyz samotny i chłopięcy zakochał się w nikłym obrazie; nachyla się, złakniony pieszczoty, żeby w rzece ugasić swoje pragnienie miłości. Nachyla się i nagle ginie fantasmagoria; w rzece widzi już tylko [...] dwoje oczu, swoich oczu, spoglądających na niego. Pojmuje, że to on – że jest sam – i że zakochał się w swojej twarzy. [...] Narcyz powiada sobie, że pocałunek jest nieziszczalny – nie należy pożądać obrazu; niszczy go lada gest zaborczy.
Mit o Narcyzie można odczytywać jako opowieść o tęsknocie niemożliwej do zaspokojenia. O niespełnieniu mówi także cykl fotografii Oni. Dwaj mężczyźni – choć są zawsze obok siebie – pozostają samotni. Dzieli ich niewidzialna tafla wody czy lustra.
Wojciech Gilewicz w swoich fotografiach mnoży wizerunki i obrazy. Nie tylko stwarza drugiego siebie, któremu się przygląda – czasem wprowadza też dodatkowe zwierciadło, w którym odbija się jeden z mężczyzn. „Mam siebie, lustro i aparat fotograficzny. Co jest czym, gdzie jestem ja, gdzie odbicie, co jest prawdziwe, skoro i tak ostatecznie wszystko jest tylko fotografią?” – pyta Wojciech Gilewicz. W tym miejscu niczym echo powraca mit o Narcyzie: „Zjawa, którą postrzegasz, jest odbiciem ciebie, nic nie ma w nim własnego, z tobą zjawia się i trwa, z tobą by znikło, gdybyś odejść zdołał”.
Na jednym ze zdjęć artysta i jego sobowtór płaczą, trzymając w dłoniach fotografie jeszcze innych mężczyzn. Na udzie jednego z bliźniaków widoczny jest cień aparatu fotograficznego. Kto jednak fotografuje? Kto utrwala chwilę, kiedy jeden z bohaterów serii Oni otwiera drzwi do toalety, w której akurat znajduje się ten drugi? Komu pozują do pamiątkowego zdjęcia pod Wieżą Eiffla? Kto tak naprawdę na kogo patrzy, kto obserwuje, a kto jest obserwowany?
Zdjęcia z cyklu Oni są opowieścią o samotności, tęsknocie i niespełnieniu. Jednocześnie podejmują problem zacierania granic między rzeczywistością a jej artystycznym przedstawieniem; problem obecny od dawna także w malarskich i malarsko-fotograficznych pracach Wojciecha Gilewicza.
Ewa Witkowska
André Gide, Traktat o Narcyzie (Teoria symbolu), [w:] idem, Immoralista i inne utwory, przeł. Izabella
Rogozińska, Warszawa 1984: Czytelnik, s. 41
Owidiusz, Metamorfozy, cytat za: Pascal Quignard, Narcyz, [w:] idem, Seks i trwoga, przeł. Krzysztof
Rutkowski, Warszawa 2002: Czytelnik, s. 147